blank

Młody kolarz walczy o normalne życie, a szpital o dobro pacjentów

Wyjechał z domu rowerem jak każdego dnia, żeby zdążyć na trening. Nie dojechał. W marcu tego roku 15-letni Patryk Surowiec został potrącony przez samochód. Po dramatycznym wypadku została mu dziura w czaszce wielkości dłoni. Część mózgu jest przykryta tylko skórą. Nie mógł normalnie żyć. Termin operacji w państwowym szpitalu wyznaczono za niemal trzy lata. Pomogła klinika VITAL MEDIC, której właściciel postanowił przeprowadzić operację za darmo.

Teraz młody kolarz jest już w domu. W poniedziałek zdjęto mu szwy. Wciąż czeka go rehabilitacja, ale się nie poddaje. Odwiedził go też Czesław Lang, co na chłopcu i jego rodzicach zrobiło wielkie wrażenie. – Wiem, co to znaczy mieć pasję i wiem, jak czuje się człowiek, gdy los odbiera możliwość jej realizacji. Widzę jednak w oczach Patryka wielką determinację. Wierzę, że wsiądzie na rower i będzie dalej jeździł – mówi wicemistrz olimpijski z Moskwy, który wręczył młodemu kolarzowi swoją książkę, koszulkę lidera Tour de Pologne i zaprosił go razem z rodzicami na nasz narodowy wyścig, gdzie będą gośćmi specjalnymi. Dyrektor generalny Lang Team nie ukrywa, że to spotkanie także na nim zrobiło wielkie wrażenie. – Powiedziałem mu ważne dla mnie zdanie: „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”, bo Patryk jest dla mnie kimś takim – dodaje Czesław Lang.

Dzisiaj odetchnąć z ulgą mogą też rodzice Patryka. Wcześniej przeżywali koszmar. Tuż po wypadku lekarze mówili, że sytuacja jest krytyczna. Później, gdy organizowali kolejne akcje i zbiórki, pomagał cały Kluczbork, skąd pochodzą, ale to wciąż było za mało.

– Taka operacja normalnie powinna być wykonana w ramach kontraktu z NFZ. Tyle tylko, że dla systemu była to tak zwana „operacja planowa”. Chodziło o rekonstrukcję czaszki „pacjenta stabilnego”. Kolejka oczekujących na opolszczyźnie na taki zabieg jest bardzo długa, bo liczy ponad dwa tysiące osób, a Patryk trafił na jej koniec. Przewidywano zabieg za niemal trzy lata – opowiada prezes kliniki VITAL MEDIC Piotr Duch i mówi dalej: – Patryk bez części czaszki nie mógł prowadzić normalnego życia. Tuż pod skórą głowy miał mózg. Nie chodził do szkoły, spał na specjalnej poduszce… Rodzice zaczęli szukać innego rozwiązania, komercyjnego. Znaleźli szpital na Śląsku, który był gotowy wykonać operację za 130 tysięcy złotych. Zaczęli zbierać pieniądze i naprawdę pomagał im cały Kluczbork. Aż w końcu odkryli szpital, który jest tuż obok nich i ma wszystko, co trzeba, żeby wykonać operację, czyli naszą placówkę. Postanowili zapłacić za tę operację, ale gdy skojarzyłem, że chodzi o Patryka, wiedziałem, że w życiu nie ośmielę się wziąć od jego rodziców pieniędzy. Operacja była trudna, bo polegała na tym, żeby w miejsce otworu w czaszce – a mówimy o dziurze wielkości dłoni – włożyć implant. Przy tak dużych otworach trzeba wykonać dedykowany implant. W oparciu o tomografię komputerową, powstała specjalna forma na drukarce 3D, żeby idealnie wypełnić ubytek w czaszce Patryka. Wszystko trwało pięć godzin. Gdy tylko się wybudził, powiedział, że chciałby zjeść schabowego i znowu wsiąść na rower.
Klinika w Kluczborku walczy o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, a historia Patryka potwierdził, że to bardzo ważna inicjatywa.
– Operacja i przypadek leczenia Patryka zbiegły się w czasie z naszą akcją społecznego poparcia dla uzyskania finansowania z NFZ dla kontraktu na neurochirurgię i oddział intensywnej terapii. Patryk to przykład na to, że dla takich właśnie ludzi jak on jest ten szpital i możliwość nieodpłatnego korzystania z usług neurochirurgicznych w ramach kontraktu z NFZ – mówi prezes Duch i dodaje, że jego placówka ma wyposażenie na najwyższym światowym poziomie. – Przewiezienie Patryka do Opola trwało półtorej godziny. Gdybyśmy my mieli kontrakt, byłby w szpitalu w kwadrans. A przecież mówimy o sytuacji, w której pacjent był na krawędzi życia i śmierci. Zorganizowaliśmy więc akcję informacyjną, ale nie chodzi o żadne agresywne działania. Uświadamiamy, że istniejemy i chcemy działać. Są też fakty, z którymi trudno polemizować. Województwo opolskie jest najgorzej zaopatrzonym w neurochirurgię w Polsce. Lubuskie, podobne co do wielkości województwo, ma trzy oddziały, u nas działa jeden – tłumaczy prezes Duch.

Do akcji poparcia włączyło się już wiele osób, z Czesławem Langiem włącznie. Zebrano już blisko dziewięć tysięcy podpisów i wygląda na to, że sytuacja się poprawi. Opolski oddział NFZ obiecał kolejną analizę sytuacji i nie wykluczył rokowań. Wszystko po to, żeby pomóc takim pacjentom jak Patryk.