Tour de Pologne przeciera szlaki. Przed naszym narodowym wyścigiem kolejne wyzwanie!

Niemożliwe nie istnieje – pomyślał przed laty Czesław Lang i stworzył największą coroczną imprezą sportową w naszej części Europy. W tym roku Tour de Pologne znowu będzie wyznaczał standardy jako pierwszy wyścig etapowy rangi World Tour po przerwie spowodowanej koronawirusem. Start 5 sierpnia, a wszyscy w Lang Team zapewniają, że będą gotowi.

– Opowiadałem to wiele razy i pewnie jeszcze będę, ale wszystko zaczęło się od marzeń. Gdy w 1993 roku zaczynałem odpowiadać za organizację Tour de Pologne miałem trochę swoich oszczędności i pomysł, aby stworzyć wydarzenie, które stanie będzie przykładem na to, że w Polsce da się organizować wydarzenia sportowe na światowym poziomie, a przy okazji promować nasz kraj. Pamiętam słowa Jeana-Marie Leblanca, legendy Tour de France. Staliśmy razem w kolejce na lotnisku, podszedł i mówi: „Co, chcesz zrobić taki Tour de France?”. Odpowiedziałem: „Tak, chcę”. Poklepał mnie po plecach, powiedział, że życzy powodzenia, ale nie wierzył. Zresztą prawie nikt nie wierzył, bo Polska po zmianach ustrojowych miała masę innych problemów. Byliśmy jednak uparci i szliśmy przed siebie krok po kroku, rozwijaliśmy się i od lat Tour de Pologne jest w elitarnym cyklu World Tour. To nie Tour de France, ale impreza, z której możemy być dumni – opowiada Czesław Lang. Wicemistrz olimpijski z Moskwy i ludzie z jego firmy Lang Team stworzyli największą coroczną imprezę sportową w naszej części Europy. Wyścig, w którym poziom sportowy stoi na najwyższym światowym poziomie, ale TdP to coś więcej niż sport. To także promocja i wizytówka Polski na świecie.

Wyścig co roku promuje nie tylko sport, ale też ważne wydarzenia w historii naszego kraju. Przypominał światu o Fryderyku Chopinie, Solidarności, 100-leciu Niepodległości, polskich olimpijczykach, a w tym roku uświetni obchody setnych urodzin papieża Polaka Jana Pawła II. – Dzięki wyścigowi mówimy o ważnych sprawach i przypominamy niezwykłych ludzi. Jednocześnie pokazujemy to, jak zmienia się Polska. A wiemy to doskonale, obserwujemy co roku. Odkąd stoję na czele wyścigu, w naszym kraju zmieniło się niemal wszystko. Zmienił się też Tour. Kiedyś organizowany głównie marzeniami i zapałem. Dzisiaj chęci nadal nikomu nie brakuje, ale Lang Team stał się firmą profesjonalistów, niczego nie zostawiamy przypadkowi – mówi Lang.

Przez te wszystkie lata wyścig odebrał masę nagród za najlepszą imprezę sportową. Najlepszy dowód to szereg Czempionów, które Lang odbierał w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, a które dzisiaj stoją w szeregu w jego gabinecie. Sposób w jaki wyścig jest pokazywany i realizowany przez Telewizję Polską i promowany przez największe media w Polsce można stawiać za wzór i wyznacznik jakości. W 2013 roku zaczął się we włoskim Trydencie, a później wszyscy uczestnicy zostali przerzuceni do Polski. Był też w Czechach i na Słowacji, mówiło się o Ukrainie, Chorwacji, a amerykańska Polonia proponowała kiedyś start w… Chicago. Podczas innych edycji kolarze składali hołd pomordowanym w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Auschwitz, startowali spod Stoczni Gdańskiej, nawiązując do historii „Solidarności”. To wszystko nadaje naszemu narodowemu wyścigowi unikalny charakter. Zresztą TdP jest wyjątkowy pod każdym względem. – Wyścig ma taki charakter, że często ekipy wysyłają tu młode składy z zawodnikami, którzy są na początku drogi do wielkiej kariery. Tak było z Peterem Saganem, Marcelem Kittelem, Dylanem Teunsem. Pawłem Siwakowem i… długo mógłbym wymieniać. Jednocześnie uznane asy też nie odpuszczają, żeby wspomnieć tylko triumfie Alessandro Ballana w koszulce mistrza świata, „króla gór” TdF Rafała Majki czy Michała Kwiatkowskiego, który dołączył do grona zwycięzców Tour de Pologne już jako wielka gwiazda światowego peletonu – mówi Lang.
W tym roku wyścig kolejny raz będzie przecierał szlaki i wyznaczał standardy. Początkowo miał się odbyć w lipcu, ale świat się zatrzymał z powodu pandemii koronawirusa. Międzynarodowa Unia Kolarska musiała układać kalendarz od nowa tak, żeby w znacznie krótszym czasie zmieścić jak najwięcej wyścigów. Lang był gotowy od początku, a że Polacy cieszą się zaufaniem kolarskiej centrali, to nasz wyścig dostał termin 5-9 sierpnia, czyli tuż po „odmrożeniu”. Wcześniej ma się odbyć tylko jeden klasyk rangi World Tour, Strade Bianche. Klasyk to jednak jeden dzień rywalizacji. W Polsce kolarze w ciągu pięciu dni przemierzą sporą część kraju, co z kolei wiąże się z koniecznością wprowadzenia różnych procedur. – Pracujemy nad tym, jesteśmy gotowi. Pani minister sportu Danuta Dmowska-Andrzejuk powiedziała w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”, że liczy na wspaniały wyścig. I dodała, że oczy świata będą na nas zwrócone. Cieszę się z tego ale i jednocześnie czuję ogromną odpowiedzialność. Wierzę jednak, że damy radę i nasza impreza faktycznie będzie na oczach całego świata. Razem z naszymi sprawdzonymi partnerami, czyli sponsorami i gospodarzami miast oraz całych regionów przygotujemy świetną imprezę. A że zainteresowanie jest ogromne, to prawda. W Polsce wyścig pokaże TVP, czyli nasz wieloletni i sprawdzony partner, ale dostajemy zapytania z całego świata o możliwość do pokazania wyścigu. W poprzednich latach wyścig docierał do grubo ponad stu krajów. Teraz będzie podobnie, ale wszyscy spodziewają się jeszcze większej oglądalności. To wszystko wielkie wyzwanie, ale i ogromna szansa na promocję. Wyścigu i, przede wszystkim, Polski – mówi Lang.